Szczęście to ulotna chwila. Nie każdemu z nas jest dane zasmakować go w pełni. W dobie ówczesnych czasów, w pogoni za pieniądzem, za karierą, gubimy po drodze nasze marzenia. Warto jednak zatrzymać się na chwilę i przeanalizować, co jest tak naprawdę dla nas najważniejsze.

Nie tak dawno, sam byłem takim ówczesnym zalatanym człowiekiem. Rodzina na dalszym planie, nade wszystko praca i kariera. Pewnego dnia zachorował mój chrześniak. Oczywiście nie miałem czasu odwiedzić go w szpitalu, praca na pierwszym miejscu. W końcu pomiędzy jednym spotkaniem, a szkoleniem „wcisnąłem” w napiętym harmonogramie zajęć, odwiedziny małego Krzysia. To było dla mnie istnym szokiem. Krzysiek mizerny i osłabiony tak bardzo się ucieszył gdy mnie ujrzał, zaczął opowiadać o szpitalnym życiu i wręczył mi piękny obrazek. Obrazek przedstawiał czterolistną koniczynę, Krzyś wręczając mi go, powiedział, że chce abym był szczęśliwy, a koniczynka ma mi przynieść dużo szczęścia i miłości.

Ten dzień był przełomowy w moim życiu, które teraz wygląda zupełnie inaczej. Jestem szczęśliwy i staram się, aby moi bliscy byli równie szczęśliwi.